Browsed by
Kategoria: dni restowe

Wlazł kotek na płotek i nie mruga. A może mruga? Ciężko stwierdzić bo ma zeza

Wlazł kotek na płotek i nie mruga. A może mruga? Ciężko stwierdzić bo ma zeza

Już parę razy w różnych artykułach wspominałam o Marchewie – kocie, którego przygarnęliśmy w Fontainebleau. Czas, żeby nieco dokładniej przybliżyć Wam nowego członka naszej wyprawy. A no i parę osób wciąż się dziwi – jak to kot? I jak chcecie z nim podróżować? A no tak, może i nie chcemy, ale musimy bo ten kot nas zaadoptował i nie pozostawił nam żadnego wyboru.

Read More Read More

Siedem mórz i siedem oceanów – jak prawidłowo przeprowadzić najbardziej piracki abordaż – czyli parę dziwnych historii z pracy.

Siedem mórz i siedem oceanów – jak prawidłowo przeprowadzić najbardziej piracki abordaż – czyli parę dziwnych historii z pracy.

Zastanówcie się proszę co jest istotą bycia piratem. Czy jest to srebrny hak zamiast ręki, czy może przepaska na oku (lub niekiedy na miejscu gdzie właściwie powinno znajdować się oko, ale chwilowo bez powoływania specjalnej komisji, jednoznacznie można stwierdzić jego brak), czy może posiadanie flagi z trupią czaszką, lub kobiety w każdym porcie? Oczywiście dla każdego jądro istoty piractwa może być czym innym, jednak dla mnie (jako pirata z krwi i kości) najważniejsze jest posiadanie flagi pirackiej, jako niezaprzeczalnego dowodu tożsamości oraz umiejętność przeprowadzania abordażu.

Read More Read More

Jak doprowadzić kobietę do całkowitego oszołomienia i zniewolić ją po wsze czasy, czyli o sztuce składania serwetek i naszej pracy na statku słów kilka.

Jak doprowadzić kobietę do całkowitego oszołomienia i zniewolić ją po wsze czasy, czyli o sztuce składania serwetek i naszej pracy na statku słów kilka.

No i bęc! Stało się. Nadszedł dzień w którym mieliśmy poznać naszych nowych pracodawców. Musieliśmy jeszcze tylko znaleźć jakąś głęboką rzekę, by znalazło się w niej wystarczająco dużo wody do zmycia z naszych ciał pokładów ignorancji (którą oboje zawsze sobie niezmiernie cenimy), poczucia wyższości nad wszystkimi, którzy mają czelność się nie wspinać oraz dumy powodowanej wciąż wątpliwą niezależnością… a także niewielkich zasobów brudu. I jak to śpiewa wokalistka pewnego zespołu, którego oczywiście nikt nie słuchał, nie tańczył do ich kawałków na szkolnych dyskotekach i w ogóle nie ma pojęcia co to za piosenka „(…) tak zaczęła się ta wakacyjna przygoda. On był jeszcze młody i ona była młoda” (ów aspekt młodości jest tu dość ważną kwestią, gdyż po czterech tygodniach spania po 3 godziny na dobę, owa młodość mogła zostać mocno zakwestionowana).

Read More Read More

„Gra i trąbi zespół zombie” – festiwal muzyczny w Arco

„Gra i trąbi zespół zombie” – festiwal muzyczny w Arco

Tak, tak, wiem, że wrzucam artykuł z „lekkim” opóźnieniem. Ale tyle się dzieje – wiecie: wspinanie, spanie, jedzenie, wspinanie, wspinanie, spanie, jedzenie i znowu wspinanie… No i nie mogliśmy wrzucić filmiku na stronę, bo Internet w Arco jakoś nie śmiga. Ale na szczęście jest Miś Nowak, który ogarnia naszą stronę na odległość, a mi czasem uda się znaleźć wolną chwilkę i coś skrobnąć między wstawkami. Dlatego nie ma żadnych wymówek – Panie i Panowie, chciałabym Wam przedstawić festiwal, na który udało nam się trafić podczas pobytu w Arco, które jest  uznawane za Mekkę wszystkich wspinaczy. Tak tak, nie, nie czas jeszcze na zawody „Arco Rock Masters”, więc co to może być? A no festiwal muzyczny.

Read More Read More

Kupić, czy nie kupić – słów kilka o luksusie

Kupić, czy nie kupić – słów kilka o luksusie

Z luksusem to jest tak, że niedobrze jest jak jest go za mało, ale i całkiem jest źle, gdy jest go za dużo. Dlatego najlepiej go sobie dawkować. Tak, żeby się w głowie nie poprzewracało, ale i żeby nie czuć się jak zupełny biedak, co to i nawet na maleńką kolię z diamencikami nie może sobie pozwolić.

Read More Read More

Rybia klątwa – sekretne życie niedoszłych wędkarzy

Rybia klątwa – sekretne życie niedoszłych wędkarzy

Mają Państwo niezwykle rzadką okazję obserwować zdjęcie na którym jeden tambylec wybiera się po raz pierwszy na łowienie ryb. Jak widać jest on wyposażony w tradycyjny ekwipunek – wędki, siedzenie (własne, oraz dodatkowe – składane, na którym można ułożyć własne siedzenie) oraz najważniejszy atrybut, którego posiadanie w zasadzie implikuje bycie wędkarzem – tradycyjny chmielowy napój, który pozwala dostrzegać ryby nawet gdy ich nie ma.

Read More Read More